niedziela, 6 listopada 2016

[mM] Stowarzyszenie Magii Służebnej na służbie

Fandom: Harry Potter
Autor: Violette Laurent
Beta: brak
Pairing: brak
Gatunek: notatka prasowa, reportaż
Ostrzeżenia: Ten tekst jest szybką przeróbką bardzo starego tekstu, więc jest taki sobie, żeby nie powiedzieć, że okropny. Nie wiedziałam, co z tym zrobić, więc trochę pokombinowałam. Nie jest to szczyt moich marzeń, ale niech będzie.
A/N: Kiedyś tam wpadło mi to do głowy. Teraz to delikatnie przerobiłam i postanowiłam wstawić nowszą wersję. Oryginalny tekst jest bardzo, ale to bardzo stary. Małe poprawki nieco pomogły, ale nie będzie to nic wspaniałego. Żaden z tego majstersztyk. To wręcz dowód na to, jakiego wstydu może narobić sobie pisarz zanim wyrobi się w pisaniu. Zrobiłam co mogłam, aby ten tekst odratować. Więcej niestety nie potrafię.



STOWARZYSZENIE MAGII SŁUŻEBNEJ
NA SŁUŻBIE



Szpital Św. Munga. Rok 1980.

Narodziny Harolda Jamesa Pottera.


Dom Potterów. Rok 1981.

Harry jako jedyny przeżywa Klątwę Zabijającą, co jest także wyczynem na skalę światową, gdyż jest pierwszą osobą, której się to udało.


Chata na Skale. Ulica Pokątna. Rok 1991.

Harry obchodzi swje 11. urodziny i poznaje Rubeusa Hagrida, który zabiera go na Ulicę Pokątną oraz podarowuje mu sowę Hedwigę.


Szkoła Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Rok 1991.

Harry Potter trafia do Hogwartu i wbrew zaleceniom Tiary Przydziału wybiera Gryffindor zamiast Slytherinu.


Szkoła Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Rok 1995.

Jako iż Harry przerobił cały materiał Hogwartu w zaledwie cztery lata, co tym samym uznawane jest za ponadwybitne wyniki w nauce, ukończył szkołę wcześniej tak jak wielu innych równie nieprzeciętnych uczniów — między innymi Violette Laurent, 15-letnia Krukonka.


Szkoła Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Rok 1996.

Do placówki pełnej uczniów i nauczycieli znanych przybyszom, dręczonej przez tajemnicę starej Klasy Runów, której od lat nie używano, zawitało dwoje absolwentów: Harry Potter oraz Violette Laurent. Oboje ubrani byli w gustowne, idealnie skrojone i dopasowane do ich sylwetek czarne szaty, sięgające im za kostki oraz obszyte nićmi w dwóch różnych kolorach: zielonymi w wypadku chłopaka i niebieskimi w wypadku dziewczyny.

Podczas pory obiadowej drzwi niespodziewanie otworzyły się na oścież, ukazując dwójkę majestatycznych przybyszów, którzy nie zwlekając, weszli raźnym krokiem do Wielkiej Sali, by zatrzymać się dopiero przed stołem prezydialnym. Ich uwadze nie umknął fakt, iż przez całą drogę byli śledzeni przez zaskoczone spojrzenia wszystkich uczniów. Obserwatorom zaś nie udało się nie zauważyć, że obie postacie, niegdyś całkiem zwyczajne, teraz wydawały im się olśniewające. Niektórzy słusznie się zastanawiali, czy ten efekt był jedynie zasługą ubioru, czy też odpowiedzialność za to ponosiła magia, otaczająca dwójkę nastolatków. Szczególnie zaskoczony tym widokiem wydawał się Draco Malfoy, który zwyczajnie nie spodziewał się, że kiedykolwiek zobaczy swoją kuzynkę i niegdysiejszego kolegę w tak drogo wyglądających szatach. Co więcej, zarówno pan Malfoy, jak i opiekun jego domu, Severus Snape, wydawali się zszokowani potęgą i majestatem obydwojga przybyszy.

Nagle pan Potter, którego oczy błyszczały pięknie kolorem avady, skłonił się delikatnie, mówiąc.

— Harry James Potter, specjalista do spraw Złych Uroków, do usług.

— Violette Anette Laurent, specjalista do spraw Czarnomagicznych Klątw, także do usług — dygnęła wdzięcznie.

~***~

Poprzez „Złe Uroki" rozumie się tutaj zaklęcia wyrządzające krzywdę bezpośrednio, np. Klątwa Zabijająca, jak i niebezpośrednio, np. Klątwa Imperius oraz wiele innych znanych i nieznanych uroków, jednak przede wszystkim chodzi tu o skuteczność w walce przeciw takim zaklęciom, zaś poprzez „Czarnomagiczne Klątwy" rozumie się artefakty i przedmioty czarnomagiczne, lecz głównie ryciny, freski oraz reliefy stworzone przy pomocy czarnej magii lub objęte czarnomagicznym urokiem.

~***~

Po przedstawieniu się wyciągnęli swe różdżki i chwyciwszy je w odpowiednie dłonie: brunet w prawą, zaś szatynka w lewą, zgodnie z zasadami znanego rytuału SMS, zatoczyli nimi niezbyt wielki łuk, by na koniec skrzyżować przedmioty ze sobą, mówiąc zgodnym chórem:

— Przybywamy tu z polecenia prezesa Tajnego Stowarzyszenia Magii Służebnej na specjalną prośbę Albusa Persivala Wulfryka Briana Dumbledore'a.

Kiedy wypowiadali te słowa, ich różdżki wypuściły z siebie snopy iskier, które utworzyły godło SMS przedstawiające smoka, owijającego swym ogonem łabędzia, rozpościerającego wdzięcznie skrzydła.

~***~

(Tajne) Stowarzyszenie Magii Służebnej (ang. ASM – „Association of Service Magic", czyli „Stowarzyszenie Magii Służebnej", w domyśle „Tajne") to organizacja funkcjonująca całkowicie poza Ministerstwem Magii, jednak zajmująca się tymi samymi problemami, o ile nie większą ich ilością, stworzona ok. roku 1965. Zrzesza ona osoby o niegdyś rzadko spotykanych, nadzwyczajnych umiejętnościach w zakresie magii, zaś każdy nowy członek ma zapewnioną anonimowość, do czasu aż zdecyduje, iż jest gotowy przyznać się do przynależności do zgromadzenia powszechnie nieistniejącego dla populacji czarodziejów. Nikt tak naprawdę nie wie, gdzie znajduje się jego siedziba, ponieważ jest bardzo dobrze ukryta. Nabór przeprowadzany jest poprzez pocztę, niemal tak samo, jak w Hogwarcie, a jednak inaczej, gdyż listy te same pojawiają się w domach wybranych osób za pośrednictwem specjalnego czaru wyszukującego, który nie dość, że odnajduje ludzi o niespotykanych zdolnościach na całym świecie, to jeszcze potrafi do nich dotrzeć. Ponadto koperty są dobrze strzeżonymi świstoklikami, dzięki którym kandydaci mogą dotrzeć do placówki. Wszyscy uczniowie muszą przejść roczne szkolenie, podczas którego wybierają specjalizację najlepiej do nich pasującą i edukują się tylko w tym kierunku. Jednak mimo to przez pierwszy miesiąc prowadzone są zajęcia ogólne, służące zapoznaniu się z kierunkami i wpojeniu podstaw każdego z nich, co w założeniu ma później pomóc studentom w dokonaniu odpowiedniego wyboru.

~***~

Kilka chwil później, przed drzwiami do klasy Starożytnych Runów.

Po dogłębnym zbadaniu wrót kilkoma zaklęciami panna Laurent obróciła się przodem do nauczycieli oraz swego partnera, po czym ogłosiła.

— To bez wątpienia czarnomagiczna rycina z kłódką zapalającą. — Wskazała różdżką na pewien zawijas, który dopiero po chwili intensywnego przypatrywania się zaczynał przypominać dziurkę od klucza. — O tutaj, widzicie? Każdy, kto chociażby spróbuje otworzyć te drzwi, zostanie dotkliwie poparzony.

— Co ty nie powiesz, panno Laurent? — zaszydził Snape.

Dziewczyna, ignorując słowa Mistrza Eliksirów, machnęła krótko różdżką w kierunku ryciny, po czym wypowiedziała dziwnie brzmiącą inkantację.

— Patrifical Magnifica!

I tym samym sprawiła, iż rycina zniknęła.

— Przygotuj się, Saly, teraz twoja kolej — stwierdziła na koniec.

— Ty też, Ravi — odparł chłopak, po czym uchylił drzwi do przeklętej klasy.

~***~

W obecnych czasach jedynie czworo uczniów SMS-u wykazało się umiejętnościami znacznie przekraczającymi zdolności innych studentów, które sprawiły, iż wzbili się oni na wyżyny, stając się tym samym mistrzami w swoim fachu. Prezes stowarzyszenia na znak uznania przezwał ich Czworgiem Wspaniałych: Salazarem Slytherinem, Roweną Ravenclaw, Helgą Hufflepuff i Godrykiem Gryffindorem, jednak jako, iż imiona te były zbyt długie i przede wszystkim powszechnie znane, a nawet czczone, utworzył on od nich ksywki: Saly, Ravi, Holly i Gryffin. W owej grupie znajdowali się oczywiście zarówno Harry, jak i Violette, lecz tylko czarnowłosy potomek Potterów nie otrzymał przezwiska zgodnego z jego przydziałem w Hogwarcie, gdyż przezwano go samym Slytherinem, co przyjął zadziwiająco dobrze.

~***~

Dalej niestety nie mogliśmy już za nimi pójść. Jednak z późniejszej rozmowy z nauczycielką Starożytnych Runów, udało nam się dowiedzieć, iż problem został rozwiązany. Niestety kobieta nie była nam w stanie powiedzieć, co dokładnie odpowiadało za niecodzienne anomalie magiczne, które zaobserwowano w sali.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz